O Nas

Jesteśmy szczęśliwą rodziną z wieloma trudnymi doświadczeniami. Potrafimy sobie radzić gdy jest dobrze i gdy jest źle. Ale najbardziej cieszy nas bycie ze sobą razem w atmosferze miłości, wsparcia i wzajemnego polegania na sobie.  Zresztą podobnie jak w rodzinie pszczelej.

Pszczołami zajmujemy się od 2008 roku. Mój dziadek był pszczelarzem i choć nie miałem z nim częstego kontaktu, bo szybko odszedł, to jednak we krwi gdzieś to pozostało. Stopniowo budziła się ogromna fascynacja, podziw i wielkie serce do pracy tych małych stworzeń. Ale musiał być jakiś punkt rozpoczynający moje działania.

Opowiem Wam krótką historię co skłoniło mnie do założenia pasieki. Usiadłem do herbaty z moim dobrym przyjacielem ks. Marcinem Kózką po powrocie z cmentarza na Wszystkich Świętych. Przemarznąłem do kości, a on zaproponował mi osłodzenie herbaty swoim miodem. Pytam się jak to swoim? I tak mi opowiadał z pasją o pszczołach, roślinach i całej misternej wiedzy znanej tylko pszczelarzom. Tak mnie to zaciekawiło, że nie odpuściłem. Czytałem, czytałem i jeszcze raz czytałem. Bardzo chciałem mieć swoje pierwsze ule i swój własny miód. I tak też się stało 🙂 Zaczynałem od zakupu 4 uli z pszczołami. Ule były bardzo ciężkie i stare. Z roku na rok uczyłem się wykonywania jak stolarz swoich własnych nowych uli. Przez lata powiększałem pasiekę. Roje, odkłady, dziesiątki, później setki, teraz tysiące ramek do zbicia. Inwestycje w sprzęt, pomieszczenia, transport. Wszystko systematycznie z własnej kieszeni.

Mijają lata a my wciąż czegoś nowego się uczymy i wprowadzamy do swojego gospodarstwa. Wiedzę zdobytą staramy się przekazywać także gdzie tylko się da – w szkole, na spotkaniach, z klientami. Rozmawiamy z tymi dużymi pszczelarzami jak i z tymi najmniejszymi. Wszystko po to, by sobie wzajemnie pomagać – bo przecież jako pszczelarze – zajmujemy się takimi stworzeniami, które mają obecnie ciężkie czasy.

Mimo wszystko z wiarą w przyszłość, z rodzinną siłą i dobrodziejstwem płynącym z produktów pszczelich serdecznie zachęcamy do odwiedzania naszej pasieki.

Anna i Adam Redlarscy z dziećmi